![]() |
| zdjęcie jak zwykle robione kalkulatorem ; ) |
do wszystkich, którzy tu czasem wpadają: nie umarłam!
Nie mam ani krztyny czasu. Komputer włączam dosłownie na chwilkę, bo nie mam siły, zdrowia, czasu, energii. NIC. Remont sieje spustoszenie, a oddanie projektów nie dodaje czasu ani energii.
Dobra, dobra. Tyle jeśli chodzi o użalanie się i usprawiedliwianie.
* * *
"Nie wiem co złego zrobiłeś, choć spuszczasz oczy, gdy o tym mówisz, ale jesteś młody i kiedyś o tym zapomnisz. Uczynek człowieka jest bowiem jak kamień wrzucony do wody. Pluska głośno i robi kręgi na wodzie, po chwili jednak woda jest znowu spokojna, a po kamieniu nie ma śladu. Tak jest też z pamięcią człowieka."
Dzisiaj książka o niewiele mówiącym tytule, a mianowicie "Egipcjanin Sinuhe".
Gdybym nie miała remontu, a moja doba liczyłaby 120 godzin, to przebrnęłabym pozycję za jednym razem, bez przerw na jedzenie. Oczywiście nie miałam takiej możliwości i ponad 700 stronicowy tom czytałam baaardzo długo. Jednak mimo wielokrotnych przerw nigdy nie zgubiłam wątku i łatwo było kontynuować lekturę.
Mimo to nie sposób odmówić uroku przerwom w lekturze, gdyż każdy dobry posiłek jedzony wolno, smakuje dłużej. Takoż jest i z dobrymi książkami, którymi delektować powinno się w odpowiednim tempie.
Czytając powieść często traciłam poczucie czasu, a nawet własnego ciała, bo potrafiłam ocknąć się z czytania w tak dziwnej pozycji, że żaden szanujący się kot by się jej nie powstydził.
Aczkolwiek do rzeczy: książka autorstwa pana Miki Waltari to książka historyczna, osadzona w czasach faraonów. Głównym bohaterem jest Sinuhe, syn Kipy i Senmuta, którego życie śledzimy od narodzin(i tajemnicy z nimi związanej) aż do późnej starości.
"W rzece życia" spotyka on różnych ludzi zarówno bogatych, dostojnych i wysoko postawionych, jak i niewolników, biednych i zwykłych robotników.
Sinuhe wykonuje zawód, który może z niego uczynić człowieka bardzo bogatego i szanowanego, a co za tym idzie wpływowego, co pozwala mu na kontakty z faraonami i możnowładcami ówczesnego świata.
Poznajemy go jako małego chłopca, który poprowadzony przez mądrego i dobrego ojca staje się człowiekiem wykształconym. Nie zaznawszy w życiu kłamstwa i niesprawiedliwości w konfrontacji z nimi staje się bezsilny i zaczyna zadawać pytanie "dlaczego?". W związku z tym usilnie szuka odpowiedzi na większość egzystencjalnych pytań, zazwyczaj nie znajdując niczego, co pozwoliłoby mu ukoić niepokój serca.
W czasie lektury nie czuje się tego, ale wystarczy oderwać na chwilę myśli od biegu akcji, by zobaczyć jak zwykłym człowiekiem jest Sinuhe. Jego postać jest uosobieniem wszystkich myśli i emocji, które mamy w sobie kiedy patrzymy na cierpienie i niesprawiedliwość, gdy chcemy się odezwać, a nie mamy odwagi. Jedno takie spostrzeżenie i świadomość bije się po twarzy, że do tej pory tego nie widziała.
Tak naprawdę powieść skłania do refleksji, ale w bardzo subtelny i nienachalny sposób, co jest jej wielką zaletą. Jej wydźwięk ma w moim mniemaniu coś na kształt: "Hej, ludzie są tacy i tacy, jeśli będziesz miał chęć, to zrób coś ze sobą, by takim nie być", a wszystko przemycone jest w naprawdę porywającej historii o naszych przodkach.
Z technicznego punktu widzenia, to uważam, że właśnie tak powinny być pisane podręczniki. Bez tej książki nigdy bym nie zapamiętała, że faraon Horemheb był ojcem Ramzesa, następcą Tutenchamona i faraona Aj( w książce Eje) i wiele innych faktów. Historia napisana w formie powieści to dla mnie wyjątkowo kusząca propozycja i jeszcze nie raz sięgnę po podobne tytuły.
Książka "Egipcjanin Sinuhe", to obowiązkowa pozycja dla entuzjastów lektury nieco refleksyjnej, a przy tym porywającej jak życie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz