czwartek, 27 lutego 2014

Syntetyczny przekrój

Dzisiaj nie będzie przemyśleń, bo nie kłębią we mnie myśli, a emocje.

'Ja'. Dwie litery, które mieszczą nieskończony potencjał, zapomniane marzenia, wyschnięte łzy i przebrzmiałe uśmiechy. Jedno słowo wyciśnięte przez usta, kształtne, całkowicie osobiste, wielokrotnie pogryzione i połknięte, czasem niespodziewanie wyplute. Skłębione lub rozciągnięte, elastyczne jak guma chociaż twarde jak stal. 'Ja' - niezmienne, wieczne.

Potem przychodzi Ona lub On. I trwa walka o prym, o to jedno jedyne pierwsze miejsce. Wątpliwości mieszają się z zachwytem, a ból z radością. Nadchodzi rozstrzygnięcie. Zmęczeni potyczką przerywają ją by zobaczyć co po sobie zostawili: 'My' czy 'Ja' i 'On/-a'.

Sekundy skraplające się miarowo w przeszłość wystukują niezmienny rytm pędzącemu życiu. Każde 'Ja' hipnotycznie podąża ku końcowi, czasem zapominając stoczyć potyczkę, w której można wygrać 'My'. Rytmiczny taniec życia niezauważalnie zmienia się w taniec śmierci, w którym owinięci zwiewną szatą przemijamy, mając na przegubach ozdobne bransolety niczym kajdany.

I czy zostanie chociaż jedna emocja świadcząca o tym, że 'Ja' było faktycznie na tej ziemi, ścierając stopami kurz z polnych dróg? Czy też może zostanie po tej ponurej farsie jedynie zaśniedziała bransoleta, zimna i bez życia od początku do końca?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz