sobota, 22 lutego 2014

Noc

Znowu jest 2 w nocy, a dla mojego mózgu, z jakiegoś powodu, jest to czas najwyższej aktywności. Nie wylegiwałam się do południa, nie poszłam spać wcześnie (jak zwykle), pracowałam dziś ciężko i mimo to, niezależnie czy siedzę, stoję, czy leżę spać mi się nie chce. Za to zmuszenie mnie do podniesienia się rano będzie nie lada problemem, bo oczy będą mi wmawiać, że czas na wstawanie jeszcze nie nadszedł.
Myślę, że jestem sową czy czymś takim.

W nocy znajduję ukojenie. Cisza jest najwyższym wynagrodzeniem za kolejny przeżyty dobrze dzień, a sączący się delikatny i omamiający spokój prostuje zmarszczone czoło, rozluźnia zaciśnięte pięści, gasi mentalne pragnienie.
Nie potrzebuję ukrywać swoich niedoskonałości - w nocy ich nie widać, zresztą nie ma nikogo, kto mógłby je zobaczyć. Noc kojarzy mi się z takim cichym, ciasnym gniazdkiem, z którego niewiele widać, bo jest malutkie i przyjemnie ograniczające. Ciemność aksamitnie wije się wokół ciała niczym mgła i nie pozwala ujrzeć niczego, co jest zbyt daleko, by miało jakieś znaczenie.

O tej porze nagle wpadam na niesamowite pomysły, potoki słów rozlewają się po moim umyśle i ciężko mi je czasem objąć rozumem, a co dopiero przemyśleć.

A potem rozsądek dobija się do świadomości i daje mi do zrozumienia, że przecież muszę zasnąć, by móc następnej nocy znów siedzieć sztywno przed komputerem(straszne). Więc wsuwam się w miękką pościel i czekam na ciężar snu.

Takie oczekiwanie na sen ma różne skutki cielesne(chociaż czasem występują one i bez oczekiwania). Nie umiem o tym dobrze napisać, bo nie znam tematu tak dokładnie, jednak >ARTYKUŁ< można poczytać.
Jeden z punktów w artykule brzmi "syndrom wybuchającej głowy", co po krótce można opisać jako gwałtowne wybudzenie w efekcie omamu dźwiękowego. Brzmi nieciekawie, zwłaszcza jeśli ktoś obudzi się w środku nocy, bo "usłyszał" huk pistoletu.
Bardzo często mi się to zdarza, jednak zamiast nieprzyjemnych dźwięków wybuchów, słyszę coraz głośniejszą muzykę. Najczęściej jest to orkiestra symfoniczna podgłaśniana przez mój mózg stopniowo do poziomu, który mnie wybudza. Czasami słyszę inną muzykę, ale nigdy nie jest to nieprzyjemne. Mózg jest naprawdę dziwny : ).
Chyba dobranoc :)
Martutittu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz