Ostatnio jechałam z powodu moich powykrzywianych zębów aż do Dynowa, co było niesamowitą przygodą obfitą w mnóstwo, skrajnych wręcz, emocji. Towarzyszył mi Filip ze swoim niezłomnym spokojem(dopóki go nie straci ofkors). Dzięki uprzejmości PKSa mieliśmy możliwość podróżowania w stanie wysokiej kompresji przez dokładnie 72 minuty(nawiasem mówiąc nie podejrzewałam, że komunikacja publiczna może być tak punktualna).
Rozmawiać się nie dało, ale ponieważ jesteśmy ludźmi zaradnymi, to oboje mieliśmy jakiś zabijacz czasu. Filip miał książkę, którą zaraz wyjął, a ja łamigłówki logiczne, których nie wyjęłam.
Siedziałam przy oknie, więc miałam możliwość obserwowania wszystkiego, na co tylko miałam ochotę.
Początkowo napawałam się przyjemnym ciepłem słonecznym. Próbowałam sobie wyobrazić, że jest lipiec i ciepło, które odczuwam nie jest przyjemnym akcentem dnia, a nieznośnym, gęstym, oblepiającym całe ciało gorącem. Przypomniałam sobie wszystkie letnie podróże z dzieciństwa, przejazdy zdezelowanymi ostrowieckimi MKSami, z takimi samymi bordowymi siedzeniami jak w "naszym" PKSie. Chłodny podmuch na jednym z przystanków wyrwał mnie jednak z rozmyślań o lecie.
Spojrzałam przez okno w dół i zobaczyłam równe chodniki z kostki brukowej, zadbane, czyste. Linie wyznaczające kolejne rzędy kostek falowały na moich oczach. Dopóki nie skończył się chodnik próbowałam rozgryźć dlaczego wraz z ruchem autobusu, na moich oczach falował całkowicie stateczny twór.
Każde słowo wypowiedziane w myślach wysuwało "łapki" skojarzeń, którymi mogłam podążać jak małpka po lianach. Tak też z tematu bruku szybko przeskoczyłam na kolejny temat, tym razem było to związane z tym, co chciałabym robić w życiu, wywołane zapewne zajęciem brukarza(chociaż ciężko stwierdzić). Szybko przeszłam do głębszych myśli, pozwalając sobie na odtwarzanie pełnych scen i dialogów, projektowania sytuacji, które hipotetycznie mogłyby mieć miejsce. Nie zauważyłam nawet, że przejechaliśmy kawał drogi. Byłam coraz głębiej zamyślona, zaczynałam wyobrażać sobie detale sceny, aż nagle, gwałtownie wszystko się rozmyło, gdy Filip zapytał czy się nudzę :). Rozbawiło mnie to pytanie, bo jak miałam mu powiedzieć, że przez mój umysł przewinęło się mnóstwo fantastycznych myśli, które wciągnęły mnie jak intrygujący film, powodując, że przegapiłam kilkanaście kilometrów drogi, co absolutnie nie ma nic wspólnego z nudą.
Nie byłam do tej pory świadoma jak przyjemne może być zwykłe pogrążenie się w myślach. Zazwyczaj nie pozwalam sobie na to, ze względu na konieczność skupienia się na konkretnej czynności, a gdy już mam możliwość, zwyczajnie puszczam radio albo muzykę, a z kolei wieczorne rozmyślania tuż przed snem często są ponure i przygnębiające. Być może dlatego zazwyczaj odpędzam chęć rozmyślania, a nie warto ; ).
Marta
Mam takie "rozmyślaniowe" sesje niemal codziennie jak się kładę, bo nigdy nie zasypiam od razu, a także, tak jak Ty, podczas podróży (czy to pociągiem czy samochodem). Tyle że u mnie myśli są bardziej abstrakcyjne, nierealne, aż sam się ich czasem boję. Dziwne kształty, figury, kolory, karykaturalne postacie i przedmioty które nie istnieją. Ogólnie to niezły trip jest z tego. Czasem żałuję że nie potrafię rysować, bo zarobiłbym miliony na moich schizach :DD
OdpowiedzUsuńP.S.
Podoba mi się kierunek w którym dąży blog. Wpis dziennie - mniam. Tylko pls, nie mów mi żebym się nie przyzwyczajał :)
A już się martwiłam, że przesadzę z ilością postów. Cóż, to o czym mówisz brzmi ciekawie, mooże spróbuj te swoje myśli pospisywać?
UsuńAno spisuję. Czasem robię z tego poetyckie opowiadania i wiersze, ale z tekstem jest tak, że każdy interpretuje jak chce i raczej nikt nie ujrzy tego co ja.
UsuńA to chyba dobrze. To co Ty widzisz jest Twoje, a swoim tekstem możesz jedynie pobudzić czyjąś zakurzoną wyobraźnię.
UsuńNo ale ciężko jest przekazać coś konkretnego. :|
Usuńhttp://bersz.inpoland.pl/rzeczy/14plamy.jpg Coż, tak bywa :D
UsuńHahaha :D
Usuń