Otóż pomyślałam sobie, że człowiek jest zwierzęciem, który nie ma praktycznie żadnych instynktów, a jego mózg nie radzi sobie z pełnym rozwinięciem funkcji motorycznych(chociaż nie tylko tych) w okresie płodowym. Może temat mózgu zostawię na kiedy indziej, bo jest to zbyt obszerny dział, a do lekarza mi dalej niż do baletnicy.
Wracając do tematu, człowiek na samym początku życia czerpie wszystko, czego mu potrzeba z mleka matki i instynktownie wie, że to uczucie, które go budzi, to głód, który musi zaspokoić, bo to jest mu potrzebne do życia.
Potem dziecko rośnie, dostaje buciki, szaliczek i kurtkę, która zasłania mu całe ciało, często razem z oczami, je to, co akurat ma w domu. Większość dzieci z jakimi się w życiu spotkałam była zmuszana do jedzenia tego, czego nie lubią, jedzenia gdy nie są głodne itd.itp. A gdyby się tak zastanowić, to przecież te działania skłaniają się w efekcie do zagłuszenia pierwotnych potrzeb.
Jednak istnieją atawizmy, których nawet nasza destrukcyjna natura nie potrafi zniszczyć. Najlepszym przykładem na to są kobiety w ciąży, które odczuwają najprzedziwniejsze zachcianki, a przecież znikąd się one nie biorą. Mózg potrafi zmagazynować informacje, których nie potrafi nazwać, nic więc w tym dziwnego, że gdy dziecku zabraknie któregoś składnika, mózg poprzez analizę wspomnień wysyła informację o tym, czego potrzeba matce. Niesamowite swoją drogą.
Z kolei koty potrafią na węch wyczuć czy potrawa jest zepsuta, czy nie i, w przeciwieństwie do człowieka, zepsutego jedzenia nie zjedzą. Zaś psy wiedzą jaką trawę zjeść, gdy czują, że potrzebują pomocy w uregulowaniu pracy żołądka.
W sumie ten ostatni przykład nie jest do końca sprzeczny z działaniami ludzi, bo przecież i my mamy ziołolecznictwo, ale potrzebujemy skrupulatnych do tego przygotowań.
Podsumowując, człowiek paradoksalnie bardziej sobie szkodzi niż pomaga i to już od zarania dziejów, ale widocznie już tak mamy. Korzystając z okazji nadmienię, że to nie jest mój kolejny antyludzki wywód, a jedynie przemyślenie na podstawie obserwacji świata i zawartości mojej lodówki :).
Słodkich snów!
Martutittu
Człowiek nie mając niektórych instynktów wcale przez to upośledzony nie jest. Wręcz przeciwnie - dużo na tym zyskuje. Dzięki pełnej świadomości i kontroli zmysłów, a także wyrachowanej logice potrafi poradzić sobie w wielu sytuacjach, w których zawiodłaby go intuicja, instynkt, podświadomość.
OdpowiedzUsuńW przypadku jakiejś sytuacji człowiek trzeźwo ocenia ryzyko, wybiega myślami naprzód i wybiera najlepszą opcję. Zwierzęta niestety myśleć o przyszłości nie potrafią i skutków za bardzo nie ocenią :>>
Ups... Dubel. Da się to jakoś skasować? :OO
UsuńNie chciałabym poruszać tematu logiki, umysłowości i tak dalej, bo jest to unikalna cecha naszego gatunku, a przynajmniej najlepiej rozwinięta wśród zwierząt. Bardziej skupiam się na tym, co cielesne, z czym lepiej radzą sobie zwierzęta. Człowiek ma parę zachowań, które biorą się z pierwotnych instynktów, jak na przykład lizanie ran. Cała reszta zaniknęła w wyniku usprawniania życia, chodzenia na skróty czy takie tam ; )
UsuńReszta zniknęła bo była niepotrzebna. Mózg u człowieka rozwinął się na tyle że nie potrzeba nam większości odruchów.
UsuńAle jak już wspomniałaś, o możliwościach mózgu człowieka można się rozpisywać godzinam. Rozumiem jednak Twój punkt widzenia i to co chcesz przekazać.
Usuń